niedziela, 18 września 2011

Gra w piłkę




sobota, 17 września 2011

Dzień 8 okolice Chiang Mai

Kilka fotek z dziś: Przejażdżka na słoniach, pieszy trekking przez dżunglę, dojście do wodospadu, rafting




tak rośnie ryż

Pole ryżowe


z perspektywy słonia










piątek, 16 września 2011

Tajskie słodkości

to czarne obrzydliwe!! blee




Dzień 7 Chiang Mai - leniuchowanie

Dziś totalne lenistwo, pochodziliśmy po mieście, bazarach, targach i barach. Odpoczywamy.

Mieliśmy też totalną wyżerkę sushi. znależliśmy miejsce, gdzie płaci się 290 bahtów i ma się godzinę i 15 minut na jedzenie wszystkiego co na stołach, czyli przeróżnego sushi, smażone jakieś owoce morza oraz na ruchomej taśmie jechały inne owoce morza oraz mięsiwa a przy każdym stoliku było wgłębienie gdzie wrzała woda, rosołek lub tajski ostry rosołek i te mięsiwka można było sobie samemu ugotować w czym się chciało. Poza tym w cenie były napoje. Babalu wymięka. :-) Niestety nie ma zdjęć bo nie wzięliśmy gdziś na miasto aparatu.


Zdeptaliśmy dziś całe miasto wzdłuż i wszerz więc pod koniec dnia wybrałyśmy się na masaż stóp rybkami. Rybki te - takie malutkie żywią się matrwym naskórkiem, najkrótsza sesja trwa 15 min. Paweł nie miał ochoty na takie eksperymenty ale ja chciałam spróbować... moje wrażenia? hmm. początek średnio miły, bałam się, że mnie ugryzie któraś, potem można przywyknąć a po 5 minutach jest przyjemnie. Koszt 99 bahtów 20 minut, bez targowania.


czwartek, 15 września 2011

Dzień 6 Chiang Mai - Kurs Gotowania

tajska przekąska



zrobiona przeze mnie zupa kokosowa

moja pad tai


moja curry

sticky rice z mango

Dziś się rozdzieliliśmy. Paweł chodził po salonach samochodowych nie mogąc dowierzać cenom oraz po barach ja zapisałam się na kurs gotowania 5 tajskich potraw. Dostałam nawet certyfikat ze je umiem zrobić. Jestem super zadowolona z tego kursu. W przeciwieństwie do podobnych kursów nie tylko poszlismy na bazar po produkty ale większość z nich zebraliśmy sami z pola w takiej wsi pod Chiang Mai, zobaczyłam jak to wszystko roscie, jak pachnie i przede wszystkim co się z czego robi. Na koniec dostałam też książkę z przepisami kuchni tajskiej,na pewno się przyda. Tajskie jedzenie. Pychota!!!

środa, 14 września 2011

Dzień 5 chiang Mai- rzemiosło

Wioska San Kamphaeng pod hCiang Mai jest nazywana wioską rzemieślników. Odwiedziliśmy tu dziś fabrykę produkujacą jedwab, bawełnę, miód, parasole, papier z tajskiego drzewa Sa, fabrykę rzeźbiących w drzewie tekowym itp:
żywe pełzające robaczki jedwabniki

Wysychające jedwabniki

Jedwabniki zamienione w kokony

nitka z jedwabników

jedwab




produkcja papieru z drzewa sa


Dzień 5 chiang Mai - Doi Suthep

Dziś między innymi pojechaliśmy do oddalonego o 16 km od Chiang Mai Parku Narodowego Doi Suthep, po parku właściwie nie połaziliśmy bo mamy i tak zamiar iść na jakiś trekking gdzie indziej, ale skupiliśmy się na głównej atrakcji tego miejsca….. świątyni. A jakżeby inaczej. Wśród lasu, na wysokości 1053 m stoi złota świątynia Wat doi Suthep. Do światyni wiodą monumentalne schody lub można wjechać kolejką. Świątynia darzona jest ogromną czcią ponieważ znajdują się tu relikwie Buddy.